Miłość własna- klucz do szczęśliwego życia

 

Przeczytałam niezliczone ilości książek na temat samorozwoju, a także tony książek współczesnych przywódców duchowych. Nie raz i nie dwa natykałam się na pojęcie miłości własnej. Każdy z tych niezwykle mądrych ludzi głosił, iż miłość własna jest kluczem do szczęśliwego życia. Ja również zapragnęłam pokochać siebie miłością bezwarunkową. Bo któż z nas nie chce być szczęśliwy? Tylko zupełnie nie wiedziałam jak tego dokonać, od czego zacząć?  Przecież powiedzenie człowiekowi kochaj siebie najmocniej jak potrafisz, to tak jakby poprosić małe dziecko o wytłumaczenie zasad fizyki kwantowej.

Temat miłości własnej wracał do mnie jak bumerang. A to znaczyło nic innego, jak to, że mam coś do przepracowania. W życiu nie ma przypadków, wszystko dzieje się po coś.

Odkąd sięgam pamięcią zawsze byłam uczona, aby kochać innych. Aby im wybaczać. Aby innych stawiać na pierwszym miejscu. I tak też robiłam. Kosztem siebie samej. Inaczej nie umiałam.

Ilu z nas przeprasza nawet, gdy ktoś inny zawinił? Ustępuje, bo tak należy robić. Wybacza- nawet, gdy winny nie wykazuje żadnej skruchy. Kocha- nawet gdy miłość płynie tylko w jedną stronę.

Ilu z nas doznało ogromnej krzywdy od najbliższych ludzi? Od rodziców, którzy woleli alkohol, pracę, czy nowego partnera od nas samych. Od swojego rodzeństwa? Od dalszej rodziny? Od przyjaciół? Myślę, że wielu.

Ilu z nas doznawało ogromnych krzywd nie umiejąc stawiać granic? Bo to matka, bo to ojciec, bo to brat czy mąż…

Ilu z nas za wszelką cenę starało się przypodobać innym? Ilu patrzyło na siebie przez pryzmat tego, jak inni nas widzą?

Myślę, że wielu.

Dla mnie również czymś naturalnym było stawianie siebie w drugorzędnej pozycji. Zawsze był ktoś, kto był ode mnie ważniejszy, kogo uczucia i potrzeby były istotniejsze od moich własnych. Kogo zawsze trzeba było słuchać, komu trzeba było oddać należny szacunek.

Intuicyjnie (gdyż intuicja zawsze nas prowadzi) poszukiwałam wszelkich dostępnych źródeł mówiących o miłości własnej. W końcu natknęłam się na książkę Anity Moorjani pt. „Umrzeć by stać się sobą”. Anita była uległą, posłuszną córką swoich rodziców, grzeczną i pilną uczennicą, członkiem hinduskiej społeczności, w której kobiety zawsze musiały grać drugie skrzypce. Gdy Anita dorasta dowiaduje się, że jest chora na raka. Pomimo niezwykłej dbałości o swoje zdrowie, Anita dowiaduje się, że nie zostało jej zbyt wiele życia. Przypadek Anity jest jednym z najlepiej udokumentowanych przypadków „zmartwychwstania”. Tak, Anita umarła, przeniosła się do wyższego wymiaru, gdzie dowiedziała się, że przyczyną jej śmierci był brak miłości własnej. Po powrocie do żywych Anita wywraca swoje życie do góry nogami i zaczyna żyć pełną piersią kochając siebie miłością totalną.

Czy aby musimy umierać, żeby pokochać siebie samych?

Na pewno nie. Dzięki Anicie uświadomiłam sobie w końcu, czym jest miłość własna i jak się jej nauczyć.

Miłość własna to nie tylko sprawianie sobie przyjemności, miłość własna to umiejętność stawiania granic, nawet swoim najbliższym, a może zwłaszcza im, gdyż to oni mają największy wpływ na nasze życie. Miłość własna to bycie sobą, nie poddawanie się presji środowiska, w którym żyjemy, społeczeństwu, w którym żyjemy. Miłość własna to wolność w wyrażaniu siebie, to podejmowanie wolnych wyborów dotyczących naszego życia. Ilu z nas wybierało studia pod naciskiem rodziców, czy społeczeństwa? Czujesz, że chcesz być fryzjerem, a nie sfrustrowanym lekarzem? To bądź! Nikomu nic do tego, to TWOJE życie i TWOJE wybory. Miłość własna to słuchanie swojej wewnętrznej intuicji, która zawsze nas chroni i chce naszego dobra. Miłość własna to brak przyzwolenia na krzywdę, to ucieczka od toksycznych ludzi, to brak zgody na wyzysk w pracy, na oszukiwanie nas przez innych. Miłość własna to dbanie o swoje ciało, umysł i duszę. Miłość własna to także akceptacja dla swoich niedoskonałości.

Nikt, absolutnie nikt, nie ma prawa nas krzywdzić. Nie mogą nas krzywdzić nasi rodzice, nasze rodzeństwo, nasz wujek, ciocia ani nikt obcy. Absolutnie NIKT.

Nikt nie ma prawa mówić nam jaką religię powinniśmy wyznawać, jaką pracę wykonywać, jak powinniśmy wyglądać, co jeść, co oglądać, co czytać, kogo kochać. NIKT.

Każdy z nas jest inny, jedyny w swoim rodzaju. Wyjątkowy na swój sposób. Wspaniały. Dlatego każdy ma prawo do wyrażania siebie na swój unikatowy sposób.

Kochajmy siebie, gdyż bez tego nasze życie nie będzie pełne. Szanujmy siebie, gdyż zasługujemy na ten szacunek. Traktujmy się najlepiej jak potrafimy, gdyż na to również w pełni zasługujemy.

Człowiek, który kocha siebie, jest człowiekiem szczęśliwym. A szczęśliwy człowiek nigdy nie krzywdzi innego człowieka, ani innych istot czujących. Człowiek przepełniony miłością emanuje dobrocią na innych ludzi. Człowiek, który kocha siebie samego, potrafi mądrze kochać innych. Człowiek, który kocha siebie to czysta, nieskończona, boska energia miłości w ludzkiej postaci.

KOCHAJ SIEBIE NAJMOCNIEJ JAK POTRAFISZ!

 Wiola

 

 

You may also like