Prawdziwa wartość człowieka

Codziennie zalewani jesteśmy przygnębiającymi informacjami z całego świata. Pan z telewizora huczy ile osób zginęło w ostatnim ataku terrorystycznym. Pani z odbiornika radiowego donosi ile dzieci zginęło w wypadku autokarowym w drodze na wycieczkę szkolną. Nasza ulubiona strona internetowa z informacjami straszy nas zdjęciami dzieciobójców, ofiar gwałtów czy zwierząt okaleczonych przez człowieka.

A my czujemy się przytłoczeni tymi strasznymi informacjami. Świat jawi nam się jako piekło na ziemi, natomiast drugi człowiek wydaje się nam być bezlitosną bestią. Niestety żyjemy w świecie , w którym dobro się nie sprzedaje, a dobre uczynki się “nie klikają”. A przecież codziennie na świecie dochodzi do wielu aktów dobroci.  Każdego dnia miliony matek, jak i ojców z oddaniem i miłością opiekuje się swoimi dziećmi, a wielu obcych nam ludzi pracuje zupełnie za darmo w różnego rodzaju organizacjach pomagającym tym najsłabszym.

W związku z tym, postanowiłam dziś, że napiszę wam parę historii z mojego życia, bądź życia bliskich mi osób, które ukazują prawdziwą wartość człowieka. Historie, którymi się z wami podzielę, wydarzyły się naprawdę i są dowodem na to, że ludzie to wrażliwe istoty, zdolne do bezinteresownych aktów miłości.

Historia pierwsza.

Byłam malutką dziewczynką, kiedy moja babcia przykuta chorobą do łóżka opowiedziała mi piękną historię ze swojego życia. Była wojna, Niemcy wkroczyli do wsi szukając mężczyzn, których mogliby pojmać. Mój dziadek w strachu o swoje życie schował się w piwnicy. Kilku niemieckich wojaków wdarło się do domu babci w poszukiwaniu mojego dziadka. Babcia, która kochała swojego męża ponad wszystko, umierała ze strachu. Wzięła moją wtedy kilkuletnią ciocię za rękę i spojrzała błagalnie w oczy przywódcy wrogiej bandy. Ten, zapytał ją, gdzie jest jej mąż, na to babcia oczywiście odpowiedziała, że go nie ma. Niemiec spojrzał w pełne rozpaczy oczy mojej babci, po czym kucnął i wyciągnął rękę do mojej malutkiej cioci. Babcia zamarła w przerażeniu. Ciocia nie zdając sobie sprawy z zagrożenia, podeszła do wojaka i wyciągnęłą drobną rączkę… po czym na jej dłoni wylądowało małe zawiniątko, które to okazało się być cukrem zawiniętym w szmatkę (w tamtych czasach nie było słodyczy, więc taki cukier służył za dziesiejszego cukierka). Wtedy przywódca zwrócił się do swoich podwładnych: “Tu nikogo nie ma, wychodzimy!”. Podwładni zaoponowali mówiąc, iż przecież nie sprawdzili jeszcze strychu i piwnicy. Niemiecki dowodzący spojrzał na nich zimnym wzrokiem i zapytał czy mają zamiar wykonać jego rozkaz. Niemcy posłusznie opuścili chatę.

Moja kochana babcia zawsze zwykła powtarzać, że ludzie nie są źli, tylko różne doświadczenia popychają ich do robienia złych rzeczy. Babcia zawsze w każdym człowieku dostrzegała dobro.

Historia druga.

Byłam na wakacjach u mojej cioci na wsi, moi kochani dziadkowie wtedy już nie żyli. Miałam może osiem bądź dziewięć lat. Rozpętała się ogromna burza, z nieba lały się strumienie deszczu, a wicher wyrywał drzewa z korzeniami. Byliśmy przerażeni. Nikt nie wychodził z domu. Wieś powoli zalewana była przez nieustający deszcz. W końcu zostaliśmy odcięci od reszty świata, powoli wszystkim kończyło się jedzenie. Moja ciocia, jej dwie córki, ja i moja siostra zaczęłyśmy dzielić się resztkami chleba. Odcięte od prądu, bez jedzenia, w domu zalanym zewsząd rwącą wodą powoli traciłyśmy nadzieję. Nazajutrz rano usłyszałyśmy walenie w drzwi, z bijącym sercem i wielką radością otworzyłyśmy je, aby zobaczyć kto przyszedł nam z pomocą. Ku naszemu zaskoczeniu zamiast ekipy ratunkowej zobaczyłyśmy naszą daleką kuzynkę, przmoczoną do cna, z połową bochenka chleba w ręku. Wzruszenie ścisnęło nas za gardło. Chciałabym dodać, iż kuzynka ta mieszkała z mężem, pięciorgiem swoich dzieci i dwójką rodziców w domu na drugim końcu wsi. Pozostał jej jeden bochenek chleba, którego połowę, pomimo swojej licznej rodziny i okropnych warunków pogodowych, postanowiła dostarczyć nam… Do dziś nie wiem jak dotarła do domu mojej cioci, muszę ją kiedyś o to zapytać.

Historia trzecia.

Była bardzo mroźna, polska zima. Śnieg sypał gęsto, a oddech zamarzał w powietrzu. Młody pan doktor dostał wezwanie do swojego pacjenta, który mieszkał na wsi nieznacznie oddalonej od miasta tegoż doktora. Nie myśląc długo młody lekarz spakował swoją torbę i ruszył na ratunek swojemu pacjentowi. Zaraz za miastem jego samochód utknął w zaspie. Doktor bezskutecznie próbował ruszyć auto. Widząc, iż nie ma to najmnieszego sensu postanowił na piechotę dotrzeć do domu pacjenta. Jego zamiar udał się i doktor dotarł do chaty chorego mężczyzny, któremu udzielił pomocy. Jeszcze tego samego wieczoru lekarz poczuł się bardzo źle,po czym nagle stracił przytomność. Okazało się, że przemoczony i zziębnięty mężczyzna nabawił się ostrego zapalenia płuc. Z doktorem było bardzo źle, tracił i odzyskiwał przytomność. Żona lekarza opowiedziała mu, iż podczas jednego z nawrotów trzeźwego myślenia doktor wypalił: “kochanie jeśli z tego wyjdę, będę leczył pacjentów w nocy i weekendy za darmo. Na pewno nie wezmę od nich grosza”. Jak się pewnie domyślacie doktor odzyskał zdrowie (choć nabawił się przy tym choroby serca) i dotrzymał swojej obietnicy. Nigdy, przenigdy nie brał pieniędzy od pacjentów, którzy wzywali go w nocy, bądź w weekendy. Miałam niekłamaną przyjemność być pacjentką tego lekarza przez całych pięć lat. Wspaniały człowiek, o wielkim sercu, lekarz z krwi i kości.

To tyle na dziś, mam nadzieję, iż zaszczepiłam w was nadzieję, iż świat nie jest siedliskiem zła, a ludzie krwiopijczymi bestiami. Jesteśmy wspaniałymi, wrażliwymi istotami, tylko czasem pod wpływem straszliwych informacji, całkiem o tym zapominamy.

Z miłością,

Wiola.

 

2 Comments

  1. Fantastyczne historie. Dobrych przyjaciół i ludzi poznaje się w bedzie. Ja sama ostatnio byłam doświadczana przez los. Najpierw zginął mój brat w wieku 31 lat, a potem straciłam dziecko. Znaleźli się ludzie którzy pomogli mnie i moim rodzicom psychcznie przejść przez traumę. Równie dobrze też każdy mógłby to olać, i iść swoją drogą. Takie historie jak Twoje uczą jak rozsiewać dobro, dlatego też staram się nie oglądać tv i nie słuchać tych negatywnych sytuacji bo tylko pogarszają stan psychiczny strachem i złem. Pozdrawiam cieplutko! ♥

  2. Bardzo mi przykro z powodu tych straszliwych sytuacji, które Cię dotknęły:(
    Życie potrafi rzucić człowieka na kolana. Doświadczyłam tego niejednokrotnie. Między innymi dlatego założyłam tego bloga, aby był on dla mnie odskocznią i aby dzielić się z ludźmi moimi sposobami na kroczenie po radosnej stronie życia. Ściskam mocno!